Remi

Największa Radość Ewe i Łukasza – Remi. Bez dwóch zdań. Nasze pierwsze spotkanie odbyło się kiedy Remi miał zaledwie miesiąc, a właściwie minus miesiąc, bo urodził się o miesiąc za wcześnie. Wtedy wydawało mi się, że jedyną osobą, która poradzi sobie z jego malutkimi rączkami, nóżkami, paluszkami, oczkami, uszkami, etc. jest jego mama Ewelina. Sama panicznie bałam się go dotknąć, o ponoszeniu nie było nawet mowy:)) Zbyt malutka to była kruszynka.  Dziś Remi…. cóż… rośnie jak na drożdżach:)Ciągle się uśmiecha, ba! śmieje się!:) Wszystko go ciekawi. Ciągle tak pięknie pachnie…  Co ważne – ponoszenie go przez chwilę już nie jest dla mnie stresem:)Dziękuję Wam bardzo za kolejne ciepłe przyjęcie i mokre buziaki od Remiego.

marzanna_79 - 05/02/2010 - 21:59

Widziałam już zdjęcia tej rodzinki chyba właśnie wtedy jak ten chłopczyk był taki malutki. Piekne zdjęcia, zarówno tamte i te. Dobrze, że powstał ten blog, bo wkońcu mozna do Pani co nieco napisać i pochwalić małych modeli :) Pozdrawiam Panią i wesołą rodzinkę.
m.

Twój e mail nie będzie opublikowany. Required fields are marked *

*

*

Błąd w wysyłaniu wiadomości. Spróbuj ponownie.